POMECZOWE

Cracovia 0:1 Piast – Dobra serio trwaj!

Cracovia 0:1 Piast – Dobra serio trwaj!

Kibice Piasta z nieukrywanym optymizmem spoglądali na szanse swojego zespołu w niedzielnym meczu w Krakowie. Co prawda zespół z Gliwic ostatnimi czasy miał problemy by punktować w wyjazdowych meczach z drużyną Cracovii. Jednak zważywszy na to, że w ostatnich 5 spotkaniach ligowych Piast nie przegrał tracąc przy tym zaledwie 1 bramkę na horyzoncie zaczęła pojawiać się nadzieja na udaną rundę.

Co więcej, piastunki po niezłym spotkaniu pokonały w poprzedniej kolejce zespół Lechii Gdańsk przełamując tym samym zwycięską niemoc w spotkaniach domowych. Przed meczem 26 kolejki PKO BP Ekstraklasy w mediach zajmujących się zespołem Cracovii zaczęły pojawiać się informację o koronawirusie szalejącym w szeregach zespołu gospodarzy. W praktyce jednak w zespole mającym siedzibę przy ulicy Kałuży największą stratę dało się odczuć nie na boisku, a na ławce trenerskiej. Z powodu zakażenia wirusem spotkanie z Piastem musiał ominąć Jacek Zieliński, którego przy bocznej linii zastąpił asystent Tomasz Jasik. W zespole z małopolski doszło wyłącznie do jednej zmiany personalnej w porównaniu ze spotkaniem z Pogonią i w miejsce Konoplyanki w ataku zagrał Michał Rakoczy.

Z kolei drużyna z Gliwic przystąpiła do tego spotkania w niezmienionym składzie. Trener Fornalik od dawna hołduje zasadzie, iż zwycięskiego składu się nie zmienia i tak postąpił również i tym razem. Ze względu na trwającą rehabilitację Martina Konczkowskiego miejsce w pierwszej jedenastce na prawej stronie ponownie zajął Arkadiusz Pyrka. Również Tihomir Kostadinov znalazł uznanie w oczach trenera i ponownie znalazło się dla niego miejsce w podstawowej jedenastce Piasta. Macedończyk korzysta na zmianie systemu oraz słabych występach konkurentów (Sappinena i Vidy), ale przede wszystkim broni się kolejnymi udanymi występami.

Kombinacyjna gra i bramka

Pierwszą połowę spotkania należy uznać za wyrównaną. Ponownie – tak jak i w spotkaniu z Lechią – to Piast był zespołem przeważającym próbując wykorzystywać przestrzenie w bocznych sektorach boiska. Bardzo dobrze spisywali się Kądzior z Kostadinovem i to po akcji tej dwójki doszło do strzelenia przez Piasta zwycięskiej bramki. Jednak po kolei:

Na początku spotkania oba zespoły próbowały przejąć inicjatywę. Jednak wraz z upływem czasu to Piast wyglądał coraz lepiej. Po raz kolejny bardzo dobrze funkcjonowała linia obrony wspierana przez Hateleya. Z kolei w ofensywie najwięcej zamieszania gliwiczanie stwarzali po swojej prawej stronie boiska. Wielokrotnie w pojedynki z Kamilem Pestką wdawał się Arkadiusz Pyrka wspomagany raz przez Kądziora, a innym razem przez Kostadinova. Pomimo tego, że piłkarze z Gliwic próbowali zawiązywać akcje oparte na krótkich podaniach pierwsze zagrożenie stworzyli jednak po stałym fragmencie gry. W 19 minucie spotkania z piłki ustawionej na 40 metrze od bramki w pole karne dośrodkowywał Damian Kądzior. Doświadczony pomocnik swoim podaniem w polu karnym odnalazł Jakuba Czerwińskiego, ale kapitan gliwiczan w dogodnej sytuacji uderzył głową ponad bramką.

Po raz kolejny Piast zagroził poważniej bramce rywali w 37 minucie. Arkadiusz Pyrka otrzymał piłkę na prawym skrzydle, minął rywala i zagrał do ustawionego na 20 metrze Damiana Kądziora. 29 letni skrzydłowy swoim uderzeniem trafił co prawda w plecy interweniującego Rodina, lecz natychmiast dopadł do odbitej piłki i dośrodkował piłkę wprost na głowę Kamila Wilczka. Napastnikowi Piasta nie pozostało nic innego, jak tylko wpakować piłkę do siatki obok bezradnego bramkarza. Niestety radość kibiców i piłkarzy Piasta przerwał sędzia Stefański, który odgwizdał w tamtej sytuacji pozycję spaloną.

Najważniejsza akcja meczu odbyła się jednak kilka minut później. W 44  minucie Piast zaatakował swoją lewą strona boiska, gdy Jakub Holubek prostopadłym podaniem znalazł wbiegającego w pole karne Kostadinova. Reprezentant Macedonii Północnej zaprezentował próbkę swoich możliwości dogrywając piętką do wchodzącego mu za plecy Damiana Kądziora. Pomocnik zespołu z Gliwic przyjął piłkę po czym atomowym uderzeniem z lewej nogi pokonał Karola Niemczyckiego.

Zdjęcie: Piast Gliwice S.A.

Żelazna defensywa i szukanie okazji w kontratakach

W drugiej połowie spotkania to Cracovia była zespołem przeważającym. Przez pierwsze 20 minut Piast grał głęboko cofnięty na własnej połowie boiska niczym bokser schowany za podwójną gardą. Gliwiczanie szukali swoich szans głównie po stałych fragmentach gry i szybkich kontratakach. Największe problemy piastunkom sprawiała prawa strona gospodarzy. Jakub Holubek wielokrotnie nie dawał sobie rady z rywalami i wyłącznie dobra asekuracja kolegów pozwoliła na uniknięcie większego zagrożenia pod bramka gości. Problemy te spowodowane były również delikatną zmianą ustawienia. Damian Kądzior znacznie częściej znajdował się bliżej Kamila Wilczka, grając na pozycji drugiego napastnika i zostawiając tym samym samego Holubka na łaskę skrzydłowych rywali.

Pierwszą groźną akcje gospodarze przeprowadzili w 55 minucie właśnie po lewej stronie Piasta. Po szybkiej wymianie piłki między kilkoma zawodnikami do prostopadłej piłki zagrywanej w pole karne dopadł wprowadzony po przerwie Rivaldinho. Brazylijczyk oddał celny strzał, jednak na wysokości zadania stanął Frantisek Plach. Ataki krakowian nie ustawały i po raz kolejny słowacki bramkarz musiał popisać się swoim kunsztem bramkarskim w 60 minucie, gdy obronił groźne uderzenie Pelle van Amersfoortha.

Trzy minuty później to Piast po raz pierwszy w drugiej odsłonie spotkania zagroził rywalom. Po nieudanym podaniu w poprzek boiska piłkę na 40 metrze przejął Arkadiusz Pyrka, który z łatwością minął Kamila Pestkę i podał piłkę do wchodzącego w pole karne Kamila Wilczka. Snajper zespołu z Gliwic niepilnowany przez żadnego z rywali oddał groźny strzał, jednak piłka zamiast znaleźć się w siatce przeleciała obok prawego słupka bramki gospodarzy. W dalszej części spotkania pomimo usilnych prób żadna z drużyn nie zagroziła już bramce przeciwnika. Dla Piasta wygrana ta była trzecim zwycięstwem na wiosnę i kolejnym meczem bez straty bramki. W ostatnich pięciu spotkaniach tylko Legia zdobyła więcej punktów niż gliwiczanie.

Zdjęcie: Piast Gliwice S.A.

Plusy i minusy

Techniczna gra

W niedzielnym spotkaniu po raz kolejny uwidoczniła się różnica pomiędzy drużyną Piasta grającą mecze u siebie oraz na stadionach rywali. Na dobrze przygotowanej murawie w Krakowie gliwiczanie w pierwszej połowie starali się grać kombinacyjną i ciekawą dla oka piłkę. Oczywiście nie zawsze udawało się dochodzić do niebezpiecznych sytuacji pod bramką rywali, jednak widać było coraz większe zrozumienie w zespole. Piastunki wielokrotnie próbowały stwarzać zagrożenie prawą stroną boiska, gdzie bardzo dobrze odnajdywał się Arkadiusz Pyrka. Młody skrzydłowy grający z konieczności na prawym wahadle coraz lepiej odnajduje się na nowej dla siebie pozycji. 19 letni zawodnik, któremu ustawienie z trójką obrońców stwarza znaczna przestrzeń w bocznym sektorze próbuje wykorzystywać swoją szybkość w indywidualnych pojedynkach z rywalami. Widać również u niego coraz lepsze zrozumienie z zawodnikami grającymi na pozycji numer 10.

W cyklu tym już wielokrotnie chwaliliśmy Damiana Kądziora, ale także i tym razem jego dobra gra wymaga pochwały. W pierwszej połowie zawodnik urodzony w Białymstoku był motorem napędowym zespołu bardzo dobrze odnajdując się w grze na małej przestrzeni. Jednak w drugiej połowie, tak jak i cały zespół przygasł pozostawiając tym samym rywalom zbyt dużo miejsca po lewej stronie boiska.

Pochwały wymaga również gra reprezentanta Macedonii Północnej. Kostadinov do składu wskoczył w meczu z Lechią na skutek niespełniania oczekiwań przez Rauno Sappinena. Pomocnik sprowadzony zimą do Gliwic swoją okazję wykorzystuje wzorowo. Tihomir nie tylko zaliczył w niedzielnym spotkaniu efektowną asystę, ale także bardzo dobrze współpracował z kolegami z formacji ofensywnej. Podkreślenia wymaga również jego zaangażowanie w grę obroną, które nie jest zbyt często spotykane u zawodników grających jako ofensywni pomocnicy.

Zdjęcie: Piast Gliwice S.A.

Styl w drugiej połowie

Pomimo znaczącej poprawy jakości gry Piasta martwić może nijaka gra w drugiej połowie spotkania. Gliwiczanie grając na trudnym terenie, gdzie nie tak dawno potykały się zespoły walczące o mistrzostwo Polski (Lech i Pogoń) postanowili cofnąć się i wyczekiwać na ruchy rywali. O ile do gry defensywnej całego zespołu nie można mieć większych pretensji, o tyle wydaje się, że piastunki pozwoliły Cracovii na przejęcia zbyt dużej inicjatywy. Gliwiczanie miewali problemy z wyjściem z własnej połowy i w konsekwencji oddawali piłki rywalom na skutek dalekich zagrań. Wydaje się, że Piast grający krótkimi podaniami i kontrolujący tym samym mecz powinien w długofalowej perspektywie rozstrzygać takie spotkanie na swoją korzyść z większą pewnością.

Mając na uwadze występ zespołu w drugiej odsłonie meczu w Krakowie jako nieznaczny minus wskazać należy lewą stronę drużyny z Gliwic. Jakub Holubek miał w spotkaniu z Cracovią duże problemy ze skrzydłowymi rywali, którzy wygrywali z nim indywidualne pojedynki. Niestety od początku tego sezonu to właśnie pozycja lewego obrońcy/wahadłowego stanowi największą bolączkę w zespole trenera Fornalika. Zarówno Holubek, jak i Katranis potrafią dołożyć coś od siebie w sytuacjach ofensywnych, jednak ich największe braki widać w grze defensywnej. Dlatego należy uznać, że to właśnie na tej pozycji Piast powinien szukać wzmocnień w najbliższym okienku transferowym.

Garść statystyk:

 

Udostępnij

O autorze

?>