InneOpisyPOMECZOWE

Kosmiczny gol i mamy punkt przeciwko liderowi.

Kosmiczny gol i mamy punkt przeciwko liderowi.

Kosmiczny gol Ameyawa daje nam punkt przy Okrzei. Wszyscy przewidywali, że Jagiellonia będzie miała problem z wygraniem meczu przy Okrzei i nie zapewni sobie mistrzostwa. Te rozważania okazały się słuszne. Najlepszy zespół ligi w ostatnich pięciu meczach wywalczył oczko.

To miało być spotkanie dwóch zespołów, które mają zupełnie inne cele w sezonie. Piastunki mogą co najwyżej ugrać 8 miejsce w tabeli, podczas gdy ich rywal ma sezon fantastyczny. Grał nie tylko dobrze w obronie, ale i ofensywie. Nic więc dziwnego w tym, że jechał do Gliwic pełny nadziei, że po latach bezustannych prób, wreszcie w tym sezonie podniesie puchar za Mistrzostwo Polski. Oczywiście nadal ma na to szanse, ale musi pokonać zespół Warty u siebie. W zapowiedzi przed meczem […] Szymon wspominał o tym, jak groźny jest to zespół i jak efektywny w ofensywie. Na nasze jednak szczęście, nie był tak skuteczny.

Nadal walczymy o jak najlepsze miejsce.

Oczywiście możemy zazdrościć Jagielloni, że tak pięknie poukładał się jej sezon. Kosmiczny gol Ameyawa nic w tej kwestii nie zmienił. Przy ulicy Słonecznej zbudowano świetny zespół, który zasłużenie bije się o Mistrza Polski. Nie oznacza to jednak tego, że i Piastunki nie mają o co grać. Tak naprawdę walka o utrzymanie nigdy nie była naszym celem, tylko gra w europejskich Pucharach. Skoro jednak do tego nie doszło, to naprawdę warto ugrać choćby to 8 miejsce. Zawsze to jest gratyfikacja finansowa większa i morale będą wyższe, niż np po zajęciu 10! Dlatego też trener Vuković postawił na kadrę sprawdzoną w poprzednich bojach.

Ten skład i jego ustawienia dotąd nie zawodziły. Czwórka solidnych obrońców Pyrka, Mosór, Czerwiński, Mokwa miała powstrzymywać niezwykle groźnych Nene, Imaza, Pululu czy Marczuka. Szczególnie z tym ostatnim Tomasz Mokwa i wspierający go Jorge Felix mieli mieć bardzo duże kłopoty! Wilczek z kolei miał wykończyć ofensywne akcje Felixa, Szczepańskiego, Tomasiewicza czy Pyrki! Przynosiło nam to ustawienie wymierne korzyści i dlatego sztab nie chciał eksperymentować w tej kwestii!

W Gliwicach miało być ich święto.

Jagiellonia jechała do Gliwic jak po swoje. W niektórych mediach na Podlasiu mówiono wprost, że to jest ten dzień, gdy podniosą Puchar. Piasta nie ma co obawiać się. Podobnie jak dla Pogoni, mieliśmy dla nich być rywalem do spokojnego ugrania trzech punktów i Pucharu. Trener Siemieniec oczywiście studził nastroje. W końcu Piast w ostatnich 5 meczach jako jedyny nie poniósł porażki. Nie można lekceważyć zespołu, który jak równy z równym grał w Białymstoku z jego wybrańcami. Sztab przede wszystkim chciał wyczyścić głowę piłkarzy z niepotrzebnych myśli. Wiadomo że w takich sytuacjach, to właśnie ona czasami jest większym rywalem niż przeciwnik. Te wszystkie rozważania okazały się słuszne. Szkoleniowiec Jagi żeby temu zapobiec, postawił na najlepszy możliwy do wystawienia skład.

Sztab Jagielloni zapewne analizował grę Piasta i dlatego postawił na największe armaty. Wspierać ich miał szybki Marczuk, ofensywnie usposobieni Nene i Wdowik. Z kolei Sacek, Skrzypczak i Romańczuk neutralizować mieli groźne skrzydła Piasta i Kamila Wilczka.

Lepiej weszli w mecz goście.

Nie ma w tym zdaniu słowa przesady. Już w 3 minucie Jagiellonia groźnie zaatakowała. Romańczuk podał w uliczkę do Naranho, a ten najpierw ściął do środka, a potem posłał kozłującą piłkę w stronę bramki Placha. Trzy minuty później Imaz przerzucił piłkę do rodaka na lewą stronę, ten jeszcze raz próbował pokonać Franka, tyle że trafił w splot słoneczny lub nawet niżej Ariela Mosóra! W tym fragmencie Piast był mało widoczny. Goście nadal atakowali. Marczuk dośrodkowaniem próbował zaskoczyć bramkarza gospodarzy, jednak bez powodzenia. W końcu po dłuższej taktycznej grze, w 21 minucie Piast zdecydował się na groźną akcję. Tomasiewicz obsłużył podaniem Szczepańskiego, ale jego próba strzału była koszmarna. Nie mógł z tego wyjść kosmiczny gol! Zaledwie 4 minuty później Pyrka zdecydował się na rajd i strzał, ale uderzył futbolówkę rotacją odchodzącą od bramki.

Końcówka połowy.

Potem znowu nastąpiła faza gry asekuracyjnej i mecz przestał się podobać. Obie strony nie chciały ryzykować i uważały raczej na to, aby bramki nie stracić. Akcje nie kleiły się, brakowało ładu i składu w działaniach ofensywnych. Widać było wyraźnie, że na Jagiellonii ciążyła presja wyniku i każdy stracony gol mógł ich totalnie pogrążyć.  Tymczasem podopieczni Vukovicia nie potrafili sforsować dobrze ustawionych zasieków obronnych rywala. Raz po raz próbowali rozrzedzić je, ale to znowu brakło gry bez piłki. Wkrótce też, sędzia Przybył zaprosił wszystkich na przerwę!

Jak nie idzie, to nie idzie!

Podobnie jak w pierwszej części, również w drugiej rozróżnić można fazy ataku gości i gospodarzy. Tuż po przerwie Nene urwał się Tomasiewiczowi i dośrodkował mocno w pole karne. Żaden z napastników i zamykający Marczuk nie doszli jednak do piłki. W 49 minucie młody piłkarz z Podlasia ponownie urwał się Mokwie i zacentrował w pole karne, lecz tam nie było żadnego z jego kolegów. Gdy spróbował to zrobić jeszcze raz, piłkę łatwo odebrał mu Tomasiewicz. Zaledwie 2 minuty później Romańczuk podał piłkę do Imaza. Hiszpan obrócił się z piłką, ale trafił w dobrze ustawionego Placha. Potem jeszcze próbował strzelać Nene, ale jego uderzenie zablokował Mosór. Wydawać by się mogło, że Piast w końcu ulegnie pod naporem gospodarzy, ale obie strony znowu zaczęły grać asekuracyjnie. Nic nie kleiło się, a akcje były chaotyczne. W końcu obaj szkoleniowcy zdecydowali się na zmiany. W 63 minucie Hansen zastąpił Naranho, a Tiho zastąpił Kamila Wilczka.

 Koncówka spotkania pod znakiem kapitalnego gola.

Co prawda szkoleniowcy dokonali zmian, ale gra nie zmieniła się aż do 75 minuty! Wówczas Piast groźniej zaatakował i Krykun (wszedł w 71 minucie) wywalczył rzut rożny. Pyrka dośrodkował na głowę Hansena, a ten wybił piłkę pod nogi Ameyawa. Młody pomocnik zdecydował się z odległości chyba 35 m na uderzenie zewnętrzną częścią buta w kierunku bramki i wyszedł mu strzał życia! Piłka jak torpeda przeszyła powietrze i jeszcze z rotacją odchodzącą do słupka ugrzęzła w siatce. Alomerović nawet koniuszkiem palców nie dotknął futbolówki. Prowadziliśmy 1:0, a wielu ludziom na stadionie opadła szczęka!

Kosmiczny gol przytłumił gości. Jeszcze w przeciągu zaledwie 4 minut Piast miał  3 szanse na zamknięcie tego spotkania, jednak brakło chłodnej głowy w polu karnym Alomerovicia. Co nie udało się Piastowi, udało się gościom. W 90 minucie Marczuk po raz kolejny był szybszy od Mokwy i dograł piłkę do Imaza. Hiszpan umieścił ją w siatce obok bezradnie interweniujących Piastunek. Ten gol wywołał euforię w sektorach gości, bowiem dzięki niemu wciąż liczą się w walce o Mistrza Polski.

To już był ostatni akcent tego spotkania. Remis nie krzywdzi żadnej ze stron, jednak dla nas okazał się zły w skutkach. W poniedziałek Zagłębie ograło ŁKS i dlatego teraz nawet przy zwycięstwie w Krakowie i porażce Lubinian, nie jesteśmy już w stanie zając ósmego miejsca! Musimy także walczyć ze Stalą i Widzewem o zachowanie pozycji dziewiątej! Na osłodę pozostanie nam w pamięci ten kosmiczny gol Michaela Ameyawa.

http://www.90minut.pl/mecz.php?id_mecz=1852070

Powiedzieli po meczu:

Aleksandar Vukovic: Za nami wyrównane spotkanie i wynik jest sprawiedliwy. Mogliśmy wygrać ten mecz, ale klasa rywala jest taka, że był w stanie strzelić gola na wagę bardzo ważnego punktu. Zagraliśmy bardzo dobry mecz na tle klasowego rywala i podeszliśmy do spotkania bardzo ambitnie mimo spokojnej sytuacji. Starcie było dosyć zamknięte, bo oba zespoły bardzo dobrze realizowały swoje zadania od strony defensywnej. Doceniam postawę swojej drużyny, a Jagiellonii gratuluję bardzo ważnego punktu. Niedosyt po straconym golu w 90 minucie na pewno jest, ale warto podkreślić, że mierzyliśmy się z klasowym rywalem i długo byliśmy w stanie przeciwdziałać sile ofensywnej Jagiellonii. Popełniliśmy tak naprawdę jedyny duży błąd po naszym rzucie rożnym, kiedy doprowadziliśmy do sytuacji Jagiellonii, jeszcze wtedy niewykorzystanej

Adrian Siemieniec: Dziękuję zawodnikom za poświęcenie i grę do końca. Słowa uznania także dla kibiców za fantastyczne wsparcie w meczu wyjazdowym. Za nami trudne spotkanie. Widać było, że Piast jest w dobrym momencie. Zawsze trudno gra się przeciwko temu zespołowi, niełatwo jest o kreowanie sytuacji. Piast jest silny pod kątem organizacji gry, a także mentalnie. Indywidualnie ich zawodnicy też prezentują dużą jakość. Mam wrażenie, że mieliśmy trochę problemów strukturalnych z budowaniem ataku. Potrzebujemy jednak szerszej analizy, z czego wynikały dziś nasze problemy z kreowaniem sytuacji.
Finalnie jesteśmy zadowoleni z tego punktu, a teraz czeka nas ostatnie spotkanie w sezonie u siebie. Chcemy jak najlepiej do niego przygotować się

 

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij

O autorze

Jestem gościem, którego największym sukcesem było poznać liczącą ponad 5 tys lat Historię różnych Cywilizacji na Świecie i nie zwariować. Piszę sobie w Piastinfo i od czasu do czasu komentuję mecze!

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

 

?>