AnalizyBył taki meczOpisyPOMECZOWE

Podział punktów w Grodzisku. Piast kontynuuje pasmo remisów!

Podział punktów w Grodzisku. Piast kontynuuje pasmo remisów!

Z wielkimi nadziejami Piast jechał do Grodziska. Gospodarze nie imponowali formą, a i z Podkarpacia ledwo co przywieźli komplet punktów. Pojawiła się więc nadzieja na to, że uda się wreszcie pokonać ekipę Dawida Szulczka i zakończyć passę trzech remisów. Niestety! Podobnie jak w poprzednich meczach, również i tu Piastunki muszą zadowolić się punktem.

Niektórzy specjaliści pewnie powiedzą, że punkt jest zawsze lepszy, niż ich brak. Cieszmy się zwyczajnie tym, co mamy! Pewnie i można zgodzić się z tą teorią, gdyby nie jeden zasadniczy szczegół. Inaczej patrzy się na podział punktów, jeśli naprawdę na niego zasługujesz. Można w tym momencie dodać pewien przykład. Udało się powstrzymać bardzo groźny, znacznie lepszy od ciebie klub jak Legia. Takie wyniki zawsze są warte odnotowania i podnoszą morale zawodników. Natomiast jeśli w takich meczach, gdy jesteś wyraźnie lepszy od rywala, masz znacznie więcej wypracowanych sytuacji, okazji i wracasz do domu z oczkiem jak np. z Cracovią, to podział punktów boli, budzi pewne poczucie niesprawiedliwości i pretensji! O tym zresztą wspomniał podczas Konferencji trener Vuković po meczu domowym z Pogonią! W tym przypadku odczuwamy również niedosyt, bo Niebiesko-czerwoni grali po prostu lepiej i Piast zasłużył na zwycięstwo w tym spotkaniu.

Jak jednak wyglądali podopieczni Vukovicia w Grodzisku, zapraszam na podsumowanie tego starcia.

Jedenastki wystąp.

Wiemy doskonale jakim fachowcem mimo młodego wieku jest trener Szulczek i jak bardzo trudno gra nam się z prowadzonymi przez niego zespołami. W odróżnieniu do spotkania w Mielcu, zdecydował się na roszady w składzie. Szmyt rozpoczął w podstawowej jedenastce, kosztem austriaka Savicia! Zresztą obszernie o naszym rywalu pisaliśmy tutaj

Jeżeli chodzi o Piastunki, to trener Vuković kompletnie zaskoczył, bo zamiast Krykuna, od pierwszej minuty wpuścił Damiana Kądziora. Mało tego, Ameyaw grał jako wysunięty napastnik z podwieszonymi pod niego Felixem i Chrapkiem. Widać Piast również chciał zaskoczyć rywala zmianami w ustawieniu.

I połowa.

Obaj szkoleniowcy starali się zaskoczyć swojego vis – a vis ustawieniami i to było widać w pierwszych minutach starcia. Matuszewski i Szmyt zamknęli praktycznie prawe skrzydło i to zmusiło Niebiesko-czerwonych do grania środkiem. Ta taktyka przyniosła już w 3 minucie oczekiwany skutek. Blokowany przez Eppela i Żurawskiego Chrapek, próbował podać piłkę na prawe skrzydło do Arka Pyrki, ale zamiar ten odczytał Matuszewski. Natychmiast posłał  futbolówkę do Kajetana Szmyta. Młody napastnik Warty minął najpierw Patryka Dziczka, a potem Ariela Mosóra i umieścił piłkę w siatce, obok bezradnie interweniującego Franciszka Placha. Tak więc już w pierwszych minutach Piast dostał bokserski knockdown na otrzeźwienie.

Można zadać sobie pytanie jak to się stało, że Dziczek i Mosór którzy potrafili wyłączyć Kamila Grosickiego, tydzień później nie potrafią sobie poradzić z prostymi zwodami na zamach młodego napastnika „Zielonych”? Inna sprawa, że Plach taki strzał musi zwyczajnie bronić!

Piast szybko podniósł się po gongu. Już w 10 minucie po rzucie rożnym, Piastunki zawiązały szybką, niezwykle efektowną koronkową akcję. Pyrka wrzucił piłkę na krótki słupek, gdzie interweniował Matuszewski. Futbolówka wróciła do obrońcy Piasta, który tym razem zagrał do Michała Chrapka. Pomocnik wypatrzył na boku Kądziora a ten dograł piłkę do niepilnowanego na 15 metrze Mosóra. Obrońca nie przyjmował futbolówki, tylko od razu zdecydował się na strzał. Przeniósł jednak „skórę” nad poprzeczką!

W 14 minucie mogliśmy już remisować. Kolejna ładna akcja Pyrka, Ameyaw, Felix mogła zakończyć się golem dla gości, ale Hiszpan posłał piłkę w miejsce, gdzie stał Jędrzej Grobelny! W tym samym czasie Warta bezradnie przypatrywała się kolejnym atakom podopiecznych Vukovicia. Taka nonszalancja zemściła się na nich w 23 minucie spotkania.

Pyrka wrzucił piłkę z rzutu wolnego w pole karne. Chrapek przedłużył ją głową, gdzie dość pewnie interweniował w obronie Kupczak. Wyekspediował on futbolówkę jednak tak, że trafiła ona na 35 metr do nadbiegającego Katranisa! Grek zdecydował się na strzał, ale zamiast tego wyszedł kuriozalny kiks-podanie do Felixa. Hiszpan wypatrzył na środku pola karnego Ameyawa i zanotował asystę przy golu młodego piłkarza Niebiesko-czerwonych.

Potem atakował głównie Piast, ale nie były to już tak wyraźne zagrania i w 48 minucie arbiter Myć gwizdnął na przerwę!

II połowa.

Pomny błędów w pierwszych minutach spotkania, tę połowę lepiej zaczął Piast. Już w 55 minucie Szczepański (wszedł w przerwie za kompletnie pogubionego Chrapka) przechwycił futbolówkę po błędzie Kupczaka. Pociągnął z nią kilkadziesiąt metrów i podał piłkę na wychodzącego z lewej strony i próbującego stworzyć przewagę w polu karnym Felixa. Hiszpan przyjął zwód na swoją lepszą prawą nogę, ale jego strzał blokował Stavropoulos.

Potem nie działo się nic godnego uwagi poza może strzałem głową Czerwińskiego, ale w 70 minucie w zasadzie powinniśmy już prowadzić. Pyrka znowu wykonał rzut rożny, ale tym razem posłał futbolówkę na głowę Patryka Dziczka. Pomocnik Piasta zdecydował się na uderzenie, a piłka dosłownie o 1,5 metra minęła prawy słupek „Świątyni Grobelnego”! Była to kolejna akcja na strzelenie w tym meczu bramki.

W 78 minucie dali o sobie znać gospodarze. Luis wymanewrował obrońców Piasta i podał w uliczkę do Wissingera. Napastnik Warty strzelił lub raczej podał piłkę wzdłuż bramki licząc na to, że zamknie akcję któryś z kolegów.

Potem była jeszcze jedna akcja Prikryla, ale nie sprawiła ona kłopotów gościom. Z kolei  w 83 minucie możemy sobie zadać pytanie, dlaczego nie zdobyliśmy w tym meczu 3 punktów? Niezwykle aktywny w tym spotkaniu Kądzior posłał płaską piłkę do Mosóra w polu karnym, a ten wypatrzył lepiej ustawionego Patryka Dziczka. Choć pomocnik obrócony był plecami do bramki Grobelnego, zdecydował się na strzał. Futbolówka minęła obrońców gospodarzy i bramkarza, ale zamiast do siatki, uderzyła w słupek!

Po kolejnych kilkunastu minutach „taktycznych szachów”, sędzia Myć zakończył to spotkanie, a Piast po raz kolejny musi zadowolić się punktem.

http://www.90minut.pl/news/329/news3290620-PKO-Ekstraklasa-Warta-1-1-Piast.html

Powiedzieli po meczu.

Aleksandar Vuković: Spotkanie było takie, jakiego można się było spodziewać. Liczyliśmy nawet na minimalne 1:0, bo wiemy, że mecze z Wartą Poznań, jak i ostatnio większość naszych spotkań, nie obfitują w dużą liczbę bramek. Na pewno szkoda początku meczu, kiedy daliśmy sobie strzelić gola. Zaważyła indywidualna akcja po naszym błędzie, co utrudniło nam zadanie. Na szczęście szybko odpowiedzieliśmy bramką i myślę, że przeważaliśmy w tym spotkaniu. Mieliśmy więcej okazji do strzelenia drugiego gola. Niestety, po raz kolejny w dobrych sytuacjach zdarzają się słupki lub przelatujące obok bramki piłki. Nie powiem, że jestem zadowolony z wyniku, bo tak nie jest. Natomiast w innej sytuacji, mając mniej remisów, traktowałbym to inaczej.

Dawid Szulczek: To było dla nas trudny mecz. Wiemy, jak gra Piast Gliwice, który w większości spotkań tworzy więcej sytuacji i dobrze broni. Finalnie często remisuje, ale za to przejmuje inicjatywę. Myślę, że dzisiaj Piast też miał lekką przewagę. My przy większym szczęściu mogliśmy zrobić więcej, ale to Piast może mówić o niedosycie. W ostatnich trzech meczach zdobyliśmy pięć punktów i doceniamy ten dorobek. Teraz przygotowujemy się do dwóch kolejnych spotkań. Pierwszy z nich to mecz Fortuna Pucharu Polski w Brzegu, ale podejdziemy do niego jak do meczu ligowego, bo chcemy awansować. W kolejnym meczu, z Widzewem, będziemy natomiast osłabieni ze względu na żółte kartki.

Okiem redakcji.

Ten mecz pokazał, że Piast bez napastników potrafi sobie radzić, ale cierpi na tym skuteczność. Zespół potrafi zaskoczyć rywala agresywnym pressingiem i kombinacyjną grą, ale wciąż razi niedokładnością w polu karnym rywala. Ameyaw poradził sobie na pozycji numer 9, ale wciąż to dla niego jest bardziej przygodą niż naturalnym stanem rzeczy. Innowacyjnym rozwiązaniem była też gra obu agresywnych skrzydłowych zarówno Kądziora jak i Krykuna. Znacznie lepiej w w tym meczu niż w poprzednich wyglądali Jorge Felix i Miłosz Szczepański. Tyle można powiedzieć o ofensywie, ale z tyłu wyglądało to znacznie gorzej.

Piast już w 3 minucie dał się zaskoczyć prostą taktyczną zagrywką trenera Szulczka z zamknięciem stref. Stracił bramkę w kuriozalny jak na niego sposób i jak wspomniałem wcześniej Plach takie strzały musi po prostu sparować za linię boczną. Akcja Luis – Wissinger była koronkowa, ale przecież tacy solidni zawodnicy jak Czerwiński i Katranis nie mogą dać się ograć w ten sposób. Wyglądało to tak, jakby w pewnym momencie mieli lukę w koncentracji. Jak na najlepszy zespół ekstraklasy w sezonie pod względem obrony, takie zachowania nie powinny mieć miejsca.

Ostatecznie wywozimy z Grodziska punkt i to jest moim zdaniem najmniej pozytywna informacja po tym spotkaniu. Wciąż bowiem nie mamy zwycięstwa (ostatnie zanotowane z Widzewem przyp. red.) i wciąż nie możemy liczyć na Gabriela Kirejczyka. (Kamil Wilczek powróci po listopadowej przerwie na reprezentację) Kredyt zaufania w stosunku do niego wyczerpuje się. Są jednak i pozytywy. Piast potrafił dostosować się do taktycznych nowinek trenera Vukovicia i zastąpić napastników. Musi to przynieść spodziewane efekty w przyszłości!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij

O autorze

Jestem gościem, którego największym sukcesem było poznać liczącą ponad 5 tys lat Historię różnych Cywilizacji na Świecie i nie zwariować. Piszę sobie w Piastinfo i od czasu do czasu komentuję mecze!

?>