POMECZOWE

Zagłębie 0:2 Piast – Fornalik zdemolowany!

Zagłębie 0:2 Piast – Fornalik zdemolowany!

W 20 kolejce PKO BP Ekstraklasy Piast zmierzył się na wyjeździe z Zagłębiem Lubin. Spotkanie to wszem i wobec okrzyknięte zostało derbami imienia Waldemara Fornalika. Nowy szkoleniowiec miedzowych z Piastem osiągnął największe sukcesy w historii klubu oraz własnej kariery. Jednak brak wyników i słaby styl doprowadziły do zwolnienia doświadczonego szkoleniowca, który teraz przejął drużynę Zagłębia.

Jego miejsce zajął Aleksandar Vukowić. Serb nadał zespołowi swój własny rys i odmienił styl drużyny. Do tej pory gliwiczanom nie przynosiło to jednak punktów. A pomimo widocznej poprawy kibice zaczynali powtarzać, że za styl punktów w piłce nożnej się nie przyznaje. Tymczasem odmieniony zespół Piasta zdemolował drużynę z Lubina, która nie miała w niedzielnym meczu praktycznie nic do powiedzenia. Zwłaszcza pierwsza połowa w wykonaniu piastunek była wręcz bliska ideału. Drużyna trenera Fornalika notorycznie gubiła się pod wysokim pressingiem zespołu z Gliwic. Piastunki raz za razem agresywnie  podchodziły pod rozgrywających piłkę od swojej bramkę przeciwników wprowadzając jednocześnie chaos w ich poczynania.

W tym aspekcie pochwały wymaga zwłaszcza ofensywna piątka zawodników Piasta. Zarówno Kamil Wilczek, jak i Michał Chrapek pełniący chwilowo funkcję drugiego napastnika nie pozwalali na swobodne rozegranie dwóm środkowym obrońcom Zagłębia. Stoperzy gospodarzy zmuszeni byli jednocześnie albo do grania długimi piłkami na osamotnionego napastnika, albo też kierowali piłki do bocznych obrońców. Tam jednak każdorazowo do przeciwników podskakiwali wybitni wręcz dzisiaj Kądzior z Ameyaw. Ofensywną piątkę uzupełniał jeszcze Grzegorz Tomasiewicz, który za zdanie miał uzupełniać luki w tworzących się wolnych przestrzeniach. Wszyscy zawodnicy Piasta w tej fazie gry w sposób wyborny wywiązywali się z nałożonych na nich zadań. A trener Vuković swoim sposobem gry przechytrzył trenera Fornalika, którego zespół przez znaczną część spotkania był niemal bezradny. Zagłębie przypominało wręcz zespół Piasta z rundy jesiennej – a więc było zespołem apatycznym i pozbawionym jakiegokolwiek pomysłu.

„Pierwsza połowa perfekt”?

Już pierwsze spotkania rundy rewanżowej pokazywały, że Piast zanotował progres w grze ofensywnej. Co prawda o ile poprawa stylu nie przyniosła zbyt wielu punktów w spotkaniach z Jagiellonią i Rakowem. O tyle w rywalizacji z zespołem z Dolnego Śląska gliwiczanom udało się jednocześnie zdobyć komplet „oczek” oraz zaprezentować dawno niewidziany w Gliwicach styl. Aby jednak nie popadać wyłącznie w huraoptymistyczny nastrój podkreślenia wymaga, iż wciąż Piastunkom brakuje kreatywności w ostatniej tercji boiska. Na szczęście w spotkaniu z miedziowymi piastunki zanotowali dawno niewidzianą skuteczność wykańczając skutecznie swoje najlepsze okazje.

Główne zagrożenie gliwiczanie stwarzali po przejęciu piłek na połowie rywali. Tak padł między innymi pierwszy gol dla Piasta, gdy błyskawicznym podaniem po przechwycie do Damiana Kądziora piłkę podał Patryk Dziczek. A skrzydłowy Piasta nieatakowany podczas  rajdu z piłką od połowy boiska oddał celne uderzenie pokonując Jasmina Buricia. Z kolei druga bramka była już efektem pracy całego zespołu. Gliwiczanie, którzy po strzeleniu bramki nie cofnęli się do obrony szybko odebrali piłkę rywalom w bocznej strefie boiska. Następnie koronkową akcję zagrali Chrapek z Pyrką, a ten ostatni mijając rywali podniósł głowę i odnalazł w polu karnym Ameyaw. Skrzydłowy Piasta co prawda nie trafił dobrze w piłkę, ale piłkę po jego zagraniu nogą do siatki gospodarzy skierował Kamil Wilczek.

Jednocześnie Piast zagrał prawdopodobnie jedną z najlepszych pierwszych połów ostatnich lat. Pod względem taktycznym, fizycznym, ale i piłkarskim całkowicie zdominował rywali. Co jednak ważne gliwiczanie nie mogą spocząć na laurach, a brak większej okazji podbramkowcyh przy gorszej skoteczności mógłby zakończyć się podziałem punktów. Na szczęście kibice Piasta mogą w niedziel świętować pierwszą wygraną w 2023 r.

Drugo połowa do poprawy

W drugiej połowie spotkania gra gliwiczan nie była już tak błyskotliwa. Piastunki dały się wręcz zdominować rywalom, przechodząc do gry niskim pressingiem. Względem czego Piast rzadziej już próbował gry wysokim pressingiem. Pomimo tego na samym początku drugiej połowy, po kolejnym przejęciu piłki na połowie przeciwnika gliwiczanie mogli uzyskać rzut karny. Niestety ponownie w tym roku los zadziałał na niekorzyść Piasta. Bowiem wyłącznie centymetrów brakowało, aby Micheal Ameyaw zatrzymał piłkę w obrębie boiska. A po jego podaniu w polu karnym rywali faulowany był Michał Chrapek. Pozostaje mieć nadzieje, że w innych spotkaniach, to do gliwiczan uśmiechnie się więcej szczęścia.

Podkreślenia wymaga przy tym, iż pomimo tego, że druga połowa była gorsza w wykonaniu Piasta. To jednak gospodarze nie byli w stanie stworzyć sobie dogodnej okazji do pokonania Frantiska Placha. Perfekcyjne zawody zagrali przy tym dwaj środkowi obrońcy Piasta, którzy nie dali rywalom szans na stworzenie dogodnej sytuacji. Zwłaszcza wyróżnienia wymaga postawa Ariela Mosóra, który raz za razem wybijał piłki zmieżające w pobliżu napastników miedziowych. Co więcej to właśnie Mosór rozpoczynał wiele ataków gliwiczan grając na wyprzedzenie w pojedynkach z rywalami. Mamy nadzieje, że dyspozycja młodego zwodnika będzei wyłącznie szła w górę, a pociechę z jego postępów będą mieć zarówno kibice Piasta, jak i księgowa klubu.

Powiedzieli o meczu:

Waldemar Fornalik (trener Zagłębia Lubin): „Można powiedzieć, że Piast nie zaskoczył nas swoją grą, bo widzieliśmy w ostatnim meczu z Rakowem, że potrafi grać agresywnie i wysoko

Aleksandar Vuković (trener Piasta Gliwice):  „Po ostatnim przegranym meczu z Rakowem powiedziałem, że jestem dumny z postawy zespołu, bo już wtedy było widać, że ta drużyna jest w dobrej dyspozycji, mimo że w dwóch spotkaniach zdobyliśmy tylko jeden punkt. Teraz potwierdziliśmy, że stać nas, aby grać dobrą piłkę także w kolejnych meczach, których jeszcze dużo przed nami.”

 

Udostępnij

O autorze

?>